Tak Neil Armstrong przechodził do historii [GALERIA]

Tak Neil Armstrong przechodził do historii

Fot. PAP/EPA

W wieku 82 lat zmarł Neil Armstrong, amerykański astronauta, który jako pierwszy człowiek 20 lipca 1969 roku stanął na Księżycu. Jako dowódca misji Apollo 11 powiedział wtedy: To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości.

O śmierci poinformowała wczoraj rodzina kosmonauty. Zgon nastąpił wskutek komplikacji po operacji serca, którą przeszedł na początku miesiąca.

Neil Armstrong urodził się 5 sierpnia 1930 roku w Wapakoneta w stanie Ohio. Od dzieciństwa pasjonował się lotnictwem: w wieku sześciu lat po raz pierwszy usiadł w samolocie, konstruował modele latające i przeprowadzał różne eksperymenty w zbudowanym przez siebie tunelu aerodynamicznym. Licencję pilota zdobył szybciej niż prawo jazdy; miał zaledwie 16 lat, gdy mógł już zasiąść za sterami maszyny.

Po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział inżynierii lotniczej na Uniwersytecie im. Johna Purdue w stanie Indiana. Naukę przerwała wojna koreańska; w 1949 roku został zmobilizowany jako pilot marynarki wojennej i w trakcie konfliktu wykonał 78 misji bojowych. Dosłużył się stopnia porucznika. Studia skończył dopiero po powrocie z Azji.

Czytaj więcej Tak prezydent USA składa hołd Armstrongowi - Neil Armstrong był bohaterem wszech czasów - oświadczył Barack Obama, wspominając zmarłego wczoraj astronautę. Pod koniec studiów poznał swą pierwszą żonę, Janet Elizabeth Shearon. Pobrali się w 1956 roku na przedmieściach Chicago, po czym przeprowadzili się do Kalifornii. W położonej tam bazie lotniczej Edwards Armstrong otrzymał etat pilota-oblatywacza. W sumie przetestował około 200 urządzeń latających.

W 1958 roku wojsko wytypowało go do programu załogowych lotów kosmicznych. 1962 złożył aplikację do Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) i przyjęto go w poczet astronautów.

W tym czasie zmarła jego żona. Choć bezpośrednią przyczyną zgonu było zapalenie płuc, jej zdrowie zniszczył złośliwy nowotwór mózgu.

W Kosmos Armstrong po raz pierwszu poleciał w 1966 roku jako dowódca załogowego programu Gemini 8. Choć powrót na Ziemię nastąpił w trybie awaryjnym po usterce jednego z silników, udało się zrealizować cel wyprawy, którym było pierwsze w historii dokowanie statków kosmicznych na orbicie.

Odszedł Neil Armstrong, pierwszy człowiek na Księżycu
  • fot: PAP/EPA
  • fot: PAP/EPA
  • fot: PAP/EPA
Jego przygotowania do lotu na Księżyc trwały od misji Apollo 8 z grudnia 1968 roku, w której pełnił rolę dowódcy rezerwowego. Siedem miesięcy później astronauta już w ramach misji Apollo 11 wraz z Edwinem Buzzem Aldrinem i Michaelem Collinsem ruszyli w kierunku Srebrnego Globu.

Armstrong i Aldrin jako pierwsi ludzie stanęli na powierzchni innej planety. Collins pozostawał na orbicie Księżyca.

Aldrin opowiadał potem, że nie potrafili powstrzymać się od emocji. - Na Księżycu był taki moment, krótka chwila, w czasie której jak gdyby popatrzyliśmy na siebie, klepnęliśmy się po ramieniu (...) i powiedzieliśmy: "udało się. Dobra robota", albo coś w tym stylu - mówił.

Czytaj więcej Polski kosmonauta wspomina Armstronga Odszedł człowiek, ale czyn pozostał - powiedział w reakcji na śmierć Neila Armstronga pierwszy i dotychczas jedyny polski kosmonauta.

Ich lądowanie i trzygodzinny spacer śledził cały świat. Transmisja przyciągnęła przed telewizory ok. 600 mln ludzi na całym świecie.

Później, gdy Armstrong przyjechał do rodzinnej miejscowości w Ohio, liczącej 9 tys. mieszkańców, witało go ponad 50 tys. osób.

W 1970 roku Armstrong otrzymał stanowisko wiceszefa aeronautyki w NASA. Po roku zrezygnował. Zdecydował się wykładać inżynierię kosmiczną na uniwersytecie w Cincinnati.

Wtedy także kupił farmę, na której uprawiał kukurydzę i hodował bydło. Trzymał się z dala od życia publicznego i mediów, rzadko zgadzał się na udzielenie wywiadu bądź wygłoszenie przemówienia.

Większość ludzi, która go spotykała, opisywała go jako człowieka skromnego i rozważnego. Kilkakrotnie odmawiał ugrupowaniom politycznym ubiegania się w ich imieniu o urząd senatorski.

- Nie udzielał wywiadów, ale nie był dziwakiem, czy osobą, z którą ciężko się rozmawia - twierdził przywoływany przez AP kolega z uczelni w Cincinnati, Ron Huston. Po prostu nie lubił być ciekawostką - tłumaczył.

Czytaj więcej Armstrong firmował nazwiskiem skok cywilizacyjny - Mam wielki podziw dla Armstronga za całość drogi, jaką przeszedł - przyznaje prof. Zbigniew Kłos z Centrum Badań Kosmicznych PAN. W 2000 roku Armstrong publicznie przyznał, że z jego podróżą na Księżyc wiąże się jedno rozczarowanie. - Szczerze mogę powiedzieć - i jest to dla mnie wielkie zaskoczenie - że nigdy nie marzyłem o tym, aby być na Księżycu - powiedział.

W 1999 roku po raz drugi ożenił się. Jego wybranką została Carol Knight. Z pierwszego małżeństwa miał dwóch synów.

Rodzina, gdy w sobotę oznajmiła jego zgon, zaapelowała o uczczenie jego czci, osiągnięć i skromności. - Następnym razem, gdy wyjdziesz na dwór w czystą noc i zobaczysz śmiejący się do ciebie Księżyc, pomyśl o Neilu Armstrongu i mrugnij do niego - napisała.

W ubiegłym roku władze USA uhonorowały Armstronga Złotym Medalem Kongresu, najwyższym cywilnym odznaczeniem Stanów Zjednoczonych.

Prezydent USA Barack Obama uznał zmarłego astronautę za jednego z największych amerykańskich bohaterów, nie tylko obecnej epoki, ale i wszechczasów.

Republikański rywal Obamy w zbliżających się wyborach prezydenckich w USA Mitt Romney powiedział, że Księżyc opłakuje swego pierwszego ziemskiego syna.

kosmos, księżyc, neil armstrong
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
jakotakowidzi
83.24.53.* 2012-08-26 18:48
http://prawda2.info/viewtopic.php?t=20893
jakotakomyśli
83.24.53.* 2012-08-26 18:44
trzeba niezwykłej ignorancji (a może zwykłej właśnie), aby wierzyć w fakt lądowania ludzi na księżycu... Jakoś nigdy więcej nie powtórzono tego medialnego spektaklu. Zachodzę w głowę dlaczego? Czyżbyśmy się technologicznie cofnęli w rozwoju? Nie ma takiej potrzeby...nagle? Czy może jest to po prostu ciągle technologicznie niemożliwe???