Sześciolatki w szkołach. Placówki są gotowe?

Sześciolatki w szkołach. Placówki są gotowe?

Fot. sxc.hu/gokoroko
MEN zrealizowało zalecenia NIK dotyczące przygotowania szkół na przyjęcie sześciolatków we wszystkich miejscach, które Izba wcześniej skontrolowała - poinformował posłów wiceminister edukacji Przemysław Krzyżanowski.


O raporcie Izby w sprawie przygotowania szkół dyskutowali posłowie z komisji do spraw kontroli państwowej. Uczestniczący w posiedzeniu komisji przedstawiciel NIK Piotr Prokopczyk z zadowoleniem przyjął informację MEN. Jednocześnie zapowiedział, że Izba jeszcze będzie sprawdzać, czy szkoły są przygotowane na przyjęcie 6-letnich dzieci.

NIK przeprowadziła kontrolę w 32 szkołach podstawowych na przełomie lat 2012/2013. Trzy tygodnie temu NIK ogłosiła raport, z którego wynikało m.in., że szkoły podstawowe nie są wystarczająco przygotowane do objęcia nauką dzieci sześcioletnich. Zarzut NIK dotyczył głównie wyposażenia szkół i klas, a także opieki dla sześciolatków przed lekcjami i po nich.

- We wszystkich tych 32 szkołach badanych przez NIK odbyliśmy kontrolę kuratorów oświaty. Informuję państwa, że zalecenia, które wydała NIK zostały przez te szkoły wykonane, a niektóre są w trakcie realizacji - poinformował posłów wiceminister edukacji. Dodał, że MEN zrealizował zalecenia NIK z rocznym wyprzedzeniem.

Zalecenia NIK dotyczyły m.in. poprawy ergonomii mebli szkolnych w klasach, opieki świetlicowej, placów zabaw i zachowania dopuszczalnej liczby dzieci w klasach, tak by nie były przepełnione.

Informację resortu edukacji z zadowoleniem przyjął Piotr Prokopczyk, pełniący funkcję dyrektora Departamentu Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego NIK. - Wypowiedź pana ministra wskazuje, że kontrola NIK odniosła efekt. To znaczy, że zostały podjęte określone działania w tych placówkach, które zostały przez nas skontrolowane. Działania naprawcze są realizowane i to jest jak najbardziej najlepsza rzecz, jaką może usłyszeć Najwyższa Izba Kontroli po opublikowaniu raportu - powiedział Prokopczyk.

Zapowiedział jednak, że NIK jeszcze przed 1 września 2014 r. - kiedy ma nastąpić ostateczne obowiązkowe obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat - przeprowadzi dodatkową kontrolę, której celem będzie zbadanie, czy szkoły podstawowe są przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

Podczas dyskusji posłowie zwrócili uwagę na kwestię reprezentatywności raportu NIK, która skontrolowała 32 szkoły z ok. 13,5 tys. wszystkich szkół podstawowych w Polsce.

- Trudno mówić o statystycznej reprezentatywności, natomiast staraliśmy się objąć maksymalnie dużo kategorii szkół czy typów szkół, które mogą się borykać z różnymi problemami - wyjaśnił Prokopczyk, dodając przy tym, że z tego powodu raport NIK można traktować jako opisujący powszechną szkolną rzeczywistość.

Przypomniał też, że NIK przeprowadzając kontrolę dotyczącą przygotowania szkół zadała sobie trzy podstawowe pytania: 1. Czy szkoły mają zatrudnionych odpowiednio przygotowanych nauczycieli? 2. Czy w szkołach będzie odpowiednia liczba miejsc dla dzieci, czy nie będzie przepełnienia? 3. Czy klasy i inne pomieszczenia są odpowiednio wyposażone, czy spełniają normy m.in. podstawy programowej? Zaznaczył, że na pierwsze dwa pytania odpowiedź NIK jest pozytywna, a na trzecie pytanie negatywna.

- Przede wszystkim stwierdziliśmy, że kontrolowane szkoły zatrudniają odpowiednio przygotowanych nauczycieli, ponadto kontrolowane szkoły dysponują odpowiednią liczbą miejsc i są gotowe pomieścić rocznik dzieci sześcioletnich, co roku jest to ok. 350 tys. dzieci. Natomiast w przypadku przygotowania pomieszczeń stwierdziliśmy, że nie wszystkie szkoły miały właściwie wyposażone pomieszczenia i właściwie zorganizowaną opiekę przed i po lekcjach - mówił Prokopczyk.

Poinformował też posłów, że raport Izby dotyczący przygotowania szkół podstawowych na przyjęcie sześciolatków został wysłany do wszystkich gmin w Polsce, by mogły one sprawdzić, czy na ich terenie nie występują wskazane przez NIK nieprawidłowości. Raport NIK dostępny jest również na stronie internetowej NIK.

W piątek w Sejmie odbędzie się głosowanie nad obywatelskim wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla 6-latków. Debata w tej sprawie odbyła się w Sejmie przed dwoma tygodniami. Wnioskodawcy - Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców Karoliny i Tomasza Elbanowskich - chcą, by obywatele odpowiedzieli na pięć pytań; poza pytaniem dotyczącym obniżenia obowiązkowego wieku szkolnego, jest także pytanie dotyczące ewentualnej likwidacji gimnazjów.

Dziś wieczorem raport NIK ws. przygotowania szkół na przyjęcie 6-latków, a także informację MEN na ten sam temat, omawiały również połączone sejmowe komisje: edukacji oraz samorządu terytorialnego. W dyskusji posłowie podzielili się w sprawie potrzeby przeprowadzenia referendum. Posłowie PiS argumentowali, że referendum jest konieczne, ponieważ Sejm powinien uwzględnić głos obywateli, którzy negatywnie oceniają polski system edukacji. Innego zdania byli posłowie PO, którzy przekonywali, że szkoły są bardzo dobrze przygotowane na przyjęcie najmłodszych dzieci.

- Konkluzja jest smutna: resort edukacji nie jest zdolny do żadnej krytycznej refleksji. MEN powtarza slogany bez merytorycznego odniesienia się do problemów, które sygnalizują rodzice - powiedział poseł PiS Zbigniew Dolata. Z jego zdaniem zgodziła się poseł Marzena Wróbel (SP), która nazwała działania MEN propagandą sukcesu.

Powołując się na raport NIK podkreślała, że w roku szkolnym 2014/2015 z powodu obowiązkowego przyjęcia sześciolatków szkoły podstawowe będą przepełnione. - Z powodu połączenia w klasach pierwszych wszystkich dzieci sześcioletnich i pozostałych 70 proc. dzieci siedmioletnich - nastąpi wzrost liczby uczniów szkół podstawowych o 270 tys. - mówiła Wróbel.

Posłanka PO Domicela Kopaczewska powołując się na ten sam raport NIK zauważyła, że wniosek Izby ws. ewentualnego przepełnienia klas jest zupełnie inny od sugerowanego przez posłankę Wróbel. - W roku 2014/2015 w szkołach podstawowych nie powinno brakować pomieszczeń na sale lekcyjne dla zwiększonej liczby uczniów - cytowała Kopaczewska.

Artur Ostrowski z SLD zwrócił uwagę, że w latach 2010-2012 działania MEN na rzecz spopularyzowania idei posyłania do szkoły dzieci sześcioletnich nie były skuteczne. Nie osiągnięto optymalnego w okresie przejściowym udziału w klasach I szkół podstawowych 1/3 ogółu dzieci sześcioletnich - mówił, powołując się na raport NIK, Ostrowski. Przypomniał też, że w latach 2009/2010, 2010/2011, 2011/2012 do pierwszych klas poszło odpowiednio 4,3 proc., 9,4 proc. i 19,4 proc. dzieci sześcioletnich. W roku szkolnym 2012/2013 wskaźnik ten zmniejszył się do 17,6 proc.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie