Studencki robot zbada chemiczne składowiska ukryte na dnie Bałtyku

Studencki robot zbada chemiczne składowiska ukryte na dnie Bałtyku

Pod powierzchnią wody można znaleźć m.in. niewypały Fot. PAP/Piotr Polak
Pod powierzchnią wody można znaleźć m.in. niewypały
Studenci Politechniki Warszawskiej budują robota, który zbada składowiska broni chemicznej, znajdujące się w Morzu Bałtyckim. Dzięki niemu naukowcy ocenią jak bardzo skorodowane są pojemniki zawierające chemikalia i jakie zagrożenie stanowią dla środowiska.

Po II wojnie światowej do wód Morza Bałtyckiego, razem z bombami i pociskami, trafiło około 50 tys. ton substancji chemicznych. Składowane w morskiej wodzie pojemniki zawierające chemikalia korodują, a wiedza naukowców na temat ich stanu jest ograniczona. Sklasyfikowania i monitoringu składowisk broni chemicznej podjął się międzynarodowy zespół naukowców, w ramach projektu CHEMSEA. Uczonym, których prace koordynuje Instytut Oceanografii Polskiej Akademii Nauk, pomagają studenci Politechniki Warszawskiej (PW).

Członkowie Studenckiego Koła Astronautyki PW pracują właśnie nad zdalnie sterowanym robotem podwodnym. - Jego zadaniem będzie eksploracja miejsc, w których znajdują się składowiska chemiczne. Nasz robot wykona odpowiednie pomiary, by można było ocenić potencjalne zagrożenie dla środowiska ze strony takich składowisk - powiedział członek studenckiego zespołu Adam Karcz.

- Podstawowa będzie ocena wizyjna. Nasz robot, pływając przy dnie, będzie w stanie ocenić jak bardzo pojemniki zwierające broń są zniszczone, skorodowane, czy mogą wystąpić potencjalne wycieki tych niebezpiecznych materiałów. Dodatkowo robot przeprowadzi pomiar temperatury i pH wody, zbierze próbki wody z okolic pojemników, która będzie potem zbadania w laboratoriach - wyjaśnił.

Wśród chemicznych składowisk są takie, których miejsce i wielkość jest znana, ale i takie, które dopiero trzeba badać. Znajdują się w różnych miejscach m.in. na tzw. Głębi Gdańskiej, na obrzeżach Zatoki Puckiej, koło Bornholmu i w Głębi Gotlandzkiej. Najpłycej położone składowiska znajdują się na głębokości 100-150 metrów, ale studenci chcą, by ich konstrukcja docierała do tych położonych znacznie głębiej.

Adam Karcz wyjaśnia, że specjaliści Instytutu mogą korzystać z zaawansowanych robotów wodnych, ale one zazwyczaj bardzo wzniecają dno morskie, poruszają muł, który znajduje się na dnie Bałtyku. - To zakłóca obraz, odczyt i badanie składowisk. Naszą konstrukcję chcemy przygotować tak, by jak najmniej ingerowała w dno morskie i nie powodowała zakłóceń - podkreślił Karcz.

Obecnie studenci PW budują pierwszą - testową - wersję robota. - Na razie chcemy sprawdzić jego działanie w warunkach podwodnych i zobaczyć jak zachowuje się przy dnie Bałtyku - powiedział Adam Karcz. Pierwsze testy odbędą się we wrześniu br. po ich zakończeniu, w październiku i listopadzie będą pracowali nad właściwą konstrukcją.

Nad robotem pracuje kilku członków Studenckiego Koła Astronautycznego PW. Pieniądze na skonstruowanie robota studenci zdobyli od sponsorów i samej uczelni. - Można się zastanawiać co wspólnego ma koło astronautyczne z badaniem dna morskiego. Przede wszystkim oceany są równie niezbadane co przestrzeń kosmiczna. Wynika to z trudnych warunków, jakie panują na dużych głębokościach. Robotyka głębinowa jest dziedziną o olbrzymim potencjale, co prowadzi do jej stałego rozwoju - wyjaśnił rozmówca. W projekcie CHEMSEA uczestniczą m.in.: Szwecja, Litwa, Finlandia i Niemcy. Koszt całego projektu to ponad 4,5 mln euro.


robotyka, politechnika warszawska, chemsea
PAP
Czytaj także
Polecane galerie