Skok Felixa Baumgartnera. Spadł z kosmosu, ale nie pobił wszystkich rekordów

Skok Felixa Baumgartnera. Spadł z kosmosu, ale nie pobił wszystkich rekordów

Fot. PAP/EPA/JOERGE MITTER

Felix Baumgartner wzniósł się balonem na wysokość powyżej 39 km, ustanawiając rekord najwyższego załogowego lotu balonem. O około 8 km pobił też rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości. Szczęśliwie wylądował na wschodzie stanu Nowy Meksyk w USA. Nie udało mu się jednak pobić rekordu świata w długości swobodnego spadania. Zabrakło mu do tego jedynie kilkunastu sekund.

[aktualizacja 21:48]

Czy jako pierwszy człowiek pokonał barierę dźwięku podczas spadku swobodnego, okaże się później, po dokładnej analizie danych. Podczas lotu balonem Baumgartner zasygnalizował ekipie naziemnej, że jest mu za zimno, kiedy zaś spadał, że zaparował mu hełm.

Balon rozpoczął lot ok. 17.30 czasu polskiego (ok. 9.30 czasu lokalnego). Start, który nastąpił w Roswell w Nowym Meksyku, zaplanowano początkowo na godz. 14, ale kilkakrotnie go przesuwano ze względu na zbyt silny wiatr.

Wznoszenie trwało ponad dwie i pół godziny. Kiedy balon osiągnął planowaną wysokość, ekipa naziemna rozpoczęła procedurę przygotowującą Baumgartnera do skoku ze stratosfery. Bezpośrednio skoczek rozmawiał z poprzednim rekordzistą Josephem Kittingerem, który przeprowadził go przez listę kontrolną zawierająca około 40 punktów.

Ostatnim z nich było otwarcie się drzwi kapsuły i wyjście skoczka na jej próg. Po 4 minutach i 19 sekundach spadku swobodnego Baumgartner otworzył spadochron. Śmiałek wylądował szczęśliwie po ok. 10 minutach lotu.

Baumgartner pobił rekord wysokości załogowego lotu balonem, ustanowiony w 1961 r. przez Victora Prathera i Malcoma Rossa, którzy wznieśli się na wysokość 34 668 metrów.

Austriak ustanowił również rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości ustanowiony w 1960 roku przez Kittingera, który skoczył z wysokości 31 333 metrów. Kittinger od początku uczestniczył w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Sam Austriak mówił, że ten wyczyn to właściwie ostatnia rzecz, jaka została mu do wykonania.

Podczas swobodnego spadania Baumgartnerowi niezbędna była stabilizacja, aby nie zaczął obracać się wokół własnej osi. Przy tak ogromnej prędkości wirowanie mogłoby go zabić, a nawet doprowadzić do rozerwania ciała na kawałki (testy z manekinami wykazały, że osiągają one do 200 obrotów na minutę). Bez specjalnego uciskającego ciało kombinezonu płyny ustrojowe zagotowałyby się, a człowiek w takich warunkach mógłby przeżyć zaledwie kilkanaście sekund.

Austriak przygotowywał się do historycznego skoku od pięciu lat. W marcu br. skoczył on z wysokości 15 mil (ponad 24 km), a w lipcu z wysokości 18 mil (blisko 29 km). Zapowiedział, że będzie to ostatni w jego karierze skok z tak ekstremalnej wysokości.

Bicie rekordu przez Austriaka planowano początkowo na ubiegły poniedziałek, ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek start balonu kilkakrotnie opóźniano, a ostatecznie odwołano z powodu wiatru.

Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów i osiągając prędkość 988 kilometrów na godzinę, czyli nieco poniżej bariery dźwięku. Kittinger od początku uczestniczy w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka.

Do tej pory nikt nie osiągnął prędkości ponaddźwiękowej, nie będąc w statku powietrznym. Uzyskana wiedza ma znaleźć zastosowanie między innymi w turystyce kosmicznej.

Dyrektorem technicznym projektu jest Art Thompson - inżynier, który pomagał w opracowaniu bombowca wykonanego w technologii Stealth (B-2 Spirit).

Urodzony 20 kwietnia 1969 roku w Salzburgu Felix Baumgartner ma za sobą rekordowe skoki ze sławnych budynków - na przykład z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro.

W 2003 r. wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
kris467
83.8.6.* 2012-10-15 17:16
Tyle się w Polsce mówi, że poziom nauczania w Ameryce w porównaniu z tym co jest u nas, to dno. I co z tego ?. To Ci mniej wykształceni od nas, Ci, którzy nie mogą chełpić się ponad tysiącletnią państwowością, wysłali jako pierwsi człowieka na Księżyc, umieścili na orbicie teleskop Hubble'a, badają Marsa itd... Wielki szacun dla wiedzy Amerykanów i odwagi Austriaka...
Ona~~
83.9.198.* 2012-10-15 15:17
Nie rozumiem czemu inni go oceniaja źle lub szukają tylko gówna w całym , pisząc zdania typu ''ale zrobił'' , ''nic nie zrobil'' , ''to tylko glupi skok'' , ''kazdy tak moze'' lub że prędkość była taka a tu taka..
Ciekawi mnie to czy ktoś z Was podjął by się takiego zadania.. ? Jakbyście stanęli na krawędzi tej kapsuły
tak jak on i patrzyli w dól to daje sobię głowę uciać że szybciej byście się posrali w gacie niż skoczyli..
wiec zamknijcie te swoje mordki i skonczcie narzekania.. Patrzcie i podziwiajcie bo wielki szacun sie
nalezy dla tego czlowieka za to co zrobił.
ggggg
89.229.200.* 2012-10-15 08:53
jak będę miał 18 lat też skocze
Zobacz więcej komentarzy (14)