Ryby potrafią się bawić. Oto dowód

Ryby potrafią się bawić. Oto dowód

Fot. oktavianim/sxc.hu

Badacze z Uniwersytetu w Tennessee (USA) przez dwa lata obserwowali trzy samce ryb należących do rodziny pielęgnicowatych - czytamy na łamach czasopisma Ethology. Udało im się sfilmować moment, w którym zwierzęta oddawały się zabawie, uderzając w przytwierdzony do dna termometr działający na zasadzie wańki-wstańki.

- Szybki powrót do pozycji wyjściowej wydawał się podstawowym czynnikiem podtrzymującym zachowanie. Podobne postępowanie zauważyliśmy już wcześniej u ośmiornicy, która zanurzała pod wodę piłeczki i obserwowała, jak znowu wyskakiwały na powierzchnię. Ten mechanizm jest często wykorzystywany w zabawkach dla dzieci i zwierząt domowych - mówi prof. Gordon Burghardt, koordynator badań.

Autorzy publikacji zaklasyfikowali zachowanie ryb jako zabawę, bo nie służyło ono żadnym celom w kontekście poszukiwania pokarmu, czy interakcji z innymi osobnikami. Pielęgnice nie rezygnowały z uderzania w termometr bez względu na to, czy w akwarium znajdowało się jedzenie lub inne ryby.

- Zabawa to powtarzalne zachowanie, które nie jest zbyt funkcjonalne, biorąc pod uwagę kontekst sytuacji, czy wiek osobnika. Jest ono dobrowolnie inicjowane w chwili, gdy zwierzę lub człowiek znajduje się w odprężającym i bezstresowym otoczeniu - tłumaczy Burghardt.

Profesor podkreśla, że aktywność w formie zabawy jest charakterystyczna dla całego królestwa zwierząt. Dzięki obserwacji przejawów takiego zachowania człowiek może lepiej zrozumieć samego siebie. - Zabawa jest integralną częścią życia i może być jednym z powodów, dla których warto żyć - dodaje badacz.

ryby, psychologia, psychologia zwierząt, zabawa ryb
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
ad1970
77.255.69.* 2014-10-23 18:32
Oczywiście za tak "ludzkie" zachowania, będące przejawem jednakowych w esencji żywych istot w tym, czy tamtym ciele, nic nie przeszkadza i tak dalej, czy ryby, czy ssaki, jak krowy, itp. bezwzględnie zabijać, w imię iluzji niezbędności mięsa w diecie. Psy jako niewolników dostarczających nam inny rodzaj przyjemności, inny od podniebienia, a wynikający z obcowania z nimi nie zabijamy, bo bardziej interesuje nas ten rodzaj eksploatacji niż ich mięso.