NASA przestaje być potrzebna? Nawet nie wiesz, ile jej zawdzięczasz

NASA przestaje być potrzebna? Nawet nie wiesz, ile jej zawdzięczasz

Fot. NASA/Marshall Space Flight Center

O to, czy NASA wciąż jest bezkonkurencyjna, na jakich projektach straciła najwięcej pieniędzy i kto prowadzi obecnie w kosmicznym wyścigu, pytamy prof. Pawła Rudawego, heliofizyka z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Co tak naprawdę zawdzięczamy NASA? Ile z tych wszystkich kosmicznych technologii przydaje się nam na co dzień?


prof. Paweł Rudawy,
arch. pryw.
Prof. Paweł Rudawy, heliofizyk z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego:
Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak jesteśmy w tej chwili od jej technologii szalenie uzależnieni. Nie byłoby telewizji satelitarnej, dalekosiężnej łączności, nawigacji, rozwoju lotnictwa. Mielibyśmy problemy z internetem, zasilaniem, sterowaniem mocą, przesyłaniem gazu, ropy.

Gdyby te wszystkie urządzenia nagle przestały działać, cofnęlibyśmy się błyskawicznie o kilkadziesiąt lat.

W takim razie dlaczego NASA przestaje nam być potrzebna? Do muzeum trafił właśnie ostatni wahadłowiec, coraz więcej do powiedzenia w branży kosmicznej ma sektor prywatny. To początek końca?

Absolutnie nie. Zacznijmy od tego, że prywatni inwestorzy są nastawieni wyłącznie na działalność czysto komercyjną. Bo udziałowcy mają bardzo konkretne oczekiwania, chcą zysków. Stąd nastawienie na tak chwytliwe tematy, jak pseudo-turystyka kosmiczna, czyli wygłup dla bogatych.

Jeśli natomiast mówimy o rozwijaniu wiedzy astronomicznej, astronautycznej, rozwijaniu technologii, to stoją za tym wyłącznie agencje rządowe i międzynarodowe. Poszerzanie horyzontów, przesuwanie granic wiedzy i możliwości, to przede wszystkim NASA, ESA i im podobne. Prywatne przedsięwzięcia natomiast, które są tak głośno opisywane, trzeba traktować wyłącznie jako zabawę dla bardzo, bardzo bogatych ludzi.

Albo demonstrację bogactwa.

Niekoniecznie. Bardziej jest to próba zagospodarowania pieniędzy innych. Oferuje się bogaczom ciekawy produkt, typu wycieczka w kosmos. Bierze się za to odpowiednio duże pieniążki. I na tym koniec.

Ale NASA bierze udział w tych projektach. Także w tych wyśmiewanych, prywatnych lotach kosmicznych.

Czytaj więcej To była najdroższa propaganda w historii O przyszłości lotów w kosmos i szansach skolonizowania innych planet opowiada mgr Paweł Zbigniew Grochowalski. Owszem. Z nadzieją, że być może z czasem te pomysły będą ewoluowały w bardziej technologiczne, górnicze czy energetyczne przedsięwzięcia. Poza tym to agencja państwowa, a państwo zawsze - w mniejszym czy większym stopniu - popiera rozwój nauk. Tam wszystko się przydaje. Bez działań NASA nie byłoby ani współczesnych telefonów komórkowych, ani satelitarnych nawigacji, ani łączności radiowych. Dlatego każdy jen, dolar czy euro, włożony w najrozmaitsze badania, zwraca się później w zastosowaniach komercyjnych. I to wielokrotnie. Co mądrzejsze państwa zdają sobie z tego sprawę.

A co mądrzejsi biznesmeni chcą ścigać asteroidy i urządzać na nich kopalnie.

To tylko przedstawienie medialne. Od pomysłu do realizacji jeszcze daleko. Przy obecnych kosztach wyniesienie na orbitę czegokolwiek kosztuje od dziesięciu do dwudziestu tysięcy dolarów za kilogram. Nie wiem, czy jest jakikolwiek minerał, który opłacałoby się tu zwozić. Może, gdyby asteroidy składały się z diamentów. Ale i to byłby problem, bo gdybyśmy znaleźli dużo diamentów, to ich cena by spadła i sprowadzanie, siłą rzeczy, też przestałoby się opłacać.

Kto prześcignie NASA? Czytaj na kolejnej stronie

Poprzednia strona
kosmos, mars, nasa, księżyc, paweł rudawy
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
2012-05-08 09:37
Był jeszcze pomysł statków generacyjnych. Całkiem niegłupi, tak na marginesie.