NASA, Gagarin i co dalej? Oto dlaczego nie latamy już na Księżyc [WIDEO]

NASA, Gagarin i co dalej? Oto dlaczego nie latamy już na Księżyc

Fot. fot. NASA/James McDivitt

Jakie są szanse na skolonizowanie kosmosu, kiedy polski astronauta znów poleci w niebo i jaką przyszłość ma przed sobą turystyka kosmiczna dokładnie 51 lat od pierwszego lotu Jurija Gagarina? W Międzynarodowym Dniu Załogowych Lotów Kosmicznych rozmawiamy z magistrem Pawłem Zbigniewem Grochowalskim.

Money.pl: Dlaczego już nie latamy na Księżyc? Zobaczyliśmy wszystko, co było do zobaczenia?


Paweł Grochowalski
fot. archiwum prywatne
Mgr Paweł Zbigniew Grochowalski, Kierownik Biblioteki Centrum Badań Kosmicznych PAN:
Trzeba sobie uświadomić, że cały wyścig kosmiczny był swojego czasu na rękę politykom po obu stronach żelaznej kurtyny. Chodziło przede wszystkim o udowodnienie, kto jest lepszy. O siłę przyciągania, budzenie fascynacji, próbę przeciągnięcia niezdecydowanych na swoją stronę.

A tego typu spektakularne działania doskonale służyły temu celowi, bo ówczesna technika, zarówno rosyjska, jak i amerykańska, była zbyt prymitywna, aby uzyskać coś więcej niż efekt propagandowy. Amerykanie wygrali wyścig na Księżyc, ale z czasem wyczerpała się propagandowa formuła takich lotów. Wyprawy kosztowały bardzo dużo, a pieniądze można było wydać na inne cele.

Nie opłacało się?

Taniej jest wysłać w kosmos roboty, niż ludzi. Nie mówiąc o kwestiach bezpieczeństwa - strata robota to strata czasu i pieniędzy, a strata ludzi, jakikolwiek wypadek z ich udziałem, powoduje niechęć do lotów kosmicznych, a przynajmniej uziemienie na pewien czas misji załogowych.

Zmieniło się też nasze podejście do wypraw załogowych. Dziś muszą mieć sensowne uzasadnienie naukowe czy wręcz komercyjne. Osiągnięcie celów wyłącznie propagandowych już nie wystarczy.

Więc na Księżyc już nie wrócimy?

Wrócimy. Ale dopiero wtedy, kiedy będziemy w stanie wybudować tam stałą bazę, w której ludzie będą bezpieczni. Na razie muszą wystarczyć nam badania prowadzone przy pomocy satelitów.

Możemy zatem mówić o zastoju w lotach załogowych?

Nie nazwałbym tej sytuacji zastojem. Brak wahadłowców jest bardzo odczuwalny, ale na orbitę wciąż rosyjskimi statkami Sojuz latają kosmonauci. Dodatkowo, do grona państw, które są w stanie umieścić człowieka na orbicie, dołączyły niedawno Chiny. A niedługo do tego wyścigu przystąpią zapewne Indie.

Lepiej mówić o krótkiej przerwie przed kolejnym etapem wyścigu kosmicznego i zmianie głównych ścigających się. Choć Amerykanie tylko zmienili podejście do filozofii lotów kosmicznych i zamiast jednego sposobu wysłania ludzi na orbitę, za chwilę będą dysponowali kilkoma różnymi pojazdami, opartymi na pomysłach prywatnych firm.

Dlaczego w takim razie rządy - jak wspomniane USA - odchodzą od lotów załogowych i przekazują je sektorowi prywatnemu?

Czytaj więcej Nowa epoka lotów w kosmos. Zastąpią NASA Amerykanie kończą przygotowania do pierwszych prywatnych misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Bo są niezwykle kosztowne. Państwowa agencja kosmiczna ma to do siebie, że na ogół robi każdą rzecz drożej niż prywatne przedsiębiorstwa. A dodatkowo ma tendencję do mnożenia biurokracji i eliminowania pomysłów, które wydają się zbyt ryzykowne. Ponadto skupia się na ogół na jednym środku transportu, co eliminuje jakąkolwiek konkurencję i poszukiwanie alternatywy.

Poza tym, firmy prywatne nie myślą w kategoriach najbliższej kampanii wyborczej, ale w kategorii zysku. Jeśli coś może przynieść zysk, nawet jeśli jest ryzykowne, to się tego podejmą.

To krok w dobrą stronę?

Owszem. Rozwój sektora prywatnego spowoduje przyspieszenie opracowywania nowych rozwiązań dla transportu kosmicznego, w tym lotów załogowych. Konkurencja potrafi zdziałać cuda. Prywatne firmy będą musiały zarobić na opracowywane przez siebie technologie, rozwiną turystykę kosmiczną, która sfinansuje dalsze prace, zejdą z problematyką lotów kosmicznych pod strzechy. A to będzie oznaczało obniżkę cen za możliwość lotu w kosmos, a tym samym zwiększenie zainteresowania nim.

Tendencja do zwiększania obecności prywatnego sektora kosmicznego widoczna jest też w europejskiej agencji ESA, nawet na większą skalę niż w NASA. Tam prywatne firmy odpowiadają już za 40 procent budowanych urządzeń.

A kiedy uda nam się polecieć na Marsa? Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos podaje jako datę 2035 rok. To ma szanse powodzenia?

Czytaj więcej NASA przedłuża misje kosmiczne Dłużej potrwają m.in. misje Kepler, Spitzer i Planck. Rekomendowane jest też dalsze użytkowanie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

Jakiekolwiek wskazywanie dat jest obecnie wróżeniem z fusów. Dopóki lot na Marsa będzie trwał około 8 miesięcy w jedną stronę, plus 8 miesięcy na powrót, i jeszcze kilka pobytu na samej planecie, to taka podróż jest nierealna. Koszty byłyby bowiem ogromne. Ilość sprzętu, wody, powietrza, wyżywienia na niemal 2-letnią misję, liczba problemów, które trzeba by rozwiązać, włącznie z problemami zdrowotnymi, wynikającymi z braku grawitacji - to wszystko odstrasza.

Po co w takim razie pada taka data?

To czysta propaganda. Dopóki nie opracujemy nowych silników, które pozwoliłyby dolecieć na Marsa szybciej, dopóki nie poradzimy sobie z problemem braku grawitacji, z odpowiednim osłonięciem astronautów przed promieniowaniem kosmicznym, to terminu lotu wyznaczyć się nie da.

Na drugiej stronie przeczytasz o perspektywach skolonizowania kosmosu

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
kosmos, mars, nasa, gagarin
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
stefan304
79.66.234.* 2018-04-11 13:40
Haha,wszystko to sciema.nigdy na ksiezycu nie bylismy,a USA to najwiekszy szit na planecie.
OloOlo
89.67.2.* 2016-04-12 21:17
Wciskanie kitu cd. 45 letnia luka w lotach na Księżyc i (praktycznie) eksploracji kosmosu. W czasach niesamowitego skoku technologicznego i rozwoju ekonomicznego. To, że rządy wielkich mocarstw odpuściły eksplorację kosmosu na rzecz firm prywatnych, świadczy tylko i wyłącznie o tym, że rządy wiedzą COŚ, czego nie wie zwykły mieszkaniec Ziemi. Centralizacja bogactwa przez ostatnie 25 lat (5% Ziemian włada 85% zasobów), też nie jest efektem jakiegoś wybuchu pazerności ale ma przyczyny w ograniczonym ściśle, dostępie do WIEDZY.
jakotakowidzi
31.178.127.* 2012-04-12 12:52
Panie Grochowalski. A może zdobyłby się Pan na odrobinę odwagi i wspomniał, że mało prawdopodobny był lot na księżyc w ogóle. I że człowiek tam jeszcze nie był. Dużo taniej było zrobić dobrą mistyfikację, która po latach nie wygląda już tak profesjonalnie.
Panie Grochowalski, nie sądzę, że brak w Pańskim wywiadzie takiej "wątpliwości co do technologicznych możliwości" lat 60 tych jest wynikiem Pańskiej niewiedzy....