Jest problem molestowania na uczelniach

Jest problem molestowania na uczelniach

Fot. uniinnsbruck/CC/Flickr

Władze wyższych uczelni nie chcą dostrzegać problemu molestowania seksualnego wśród pracowników i studentów; w ten sposób chcą chronić dobre imię placówki - mówili uczestnicy piątkowej debaty Nie dla molestowania w szkołach i na uczelniach.

Debata z udziałem ekspertów odbyła się w Warszawie w siedzibie Feminoteki. Jak powiedział socjolog dr hab. Jacek Kochanowski, jedyną uczelnią w Polsce, na której powstała komisja ds. przeciwdziałania dyskryminacji (zajmująca się m.in. kwestiami równego traktowania kobiet i mężczyzn) jest Uniwersytet Warszawski. Tymczasem na zachodzie to standard - zaznaczył.

Kochanowski wyjaśnił, że zadaniem komisji jest m.in. reagowanie na skargi dotyczące przypadków szeroko rozumianego molestowania seksualnego. Zaznaczył, że osoba, która taką sprawę zgłasza, ma gwarantowaną anonimowość. Komisja może m.in. wystąpić z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

W ocenie Kochanowskiego rektorzy w Polsce są niechętni powoływaniu tego rodzaju komisji, gdyż obawiają się, iż postawi to uczelnię w złym świetle. - To ochrona własnego środowiska. Nagle pewne zjawiska, których przecież nie ma, staną się widoczne - podkreślił.

Pedagog Anna Wołosik podkreśliła, że skala problemu, jakim jest napastowanie seksualne w szkołach i uczelniach, nie została dobrze zbadana. Zaznaczyła, że organizacje pozarządowe co prawda prowadzą badania, ale zazwyczaj na małą skalę. - Nawet z tych cząstkowych badań można wysnuć stwierdzenie, że przemoc motywowana przez płeć jest codziennym doświadczeniem dziewcząt i młodych kobiet - powiedziała.

Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego powiedziała, że prowadzi obecnie sprawę studentki I roku napastowanej seksualnie przez wykładowcę, wielki autorytet na uczelni. Podkreśliła, że wykładowca czuł się na tyle bezkarny, że treści o charakterze seksualnym przesyłał jej z prywatnej skrzynki. Dziewczyna była przerażona, o sytuacji nie powiedziała nawet swoim rodzicom - powiedziała Kędziora.

Uczestnicy debaty podkreślali, że molestowane kobiety często nie zgłaszają się, gdyż odczuwają wstyd. Zwracali uwagę na konieczność edukacji, uświadamiania, że pewnych zachowań nie trzeba akceptować. Zaznaczali także, że bardzo ważne jest, by osoba, która zgłosi fakt molestowania, otrzymała wsparcie.

- Istnieje mit dotyczący molestowania, że winna jest kobieta - jej wygląd, zachowanie. Dziewczyny same nim operują, tłumacząc: +przecież byłam w workowatym swetrze+ - powiedziała Joanna Roszak, inicjatorka w Polsce ruchu Hollaback! przeciwko molestowaniu w przestrzeni publicznej.

- Z historii opowiedzianych przez kobiety wyłania się przerażający schemat. Kobiety, które doświadczyły molestowania, mówią o szoku, przerażeniu, paraliżu. Albo nie było nikogo w pobliżu, kto mógłby zareagować, albo takiej reakcji nie było. Mówią, że dopiero po dotarciu do domu dociera do nich, co się stało; wtedy jest płacz, prysznic brany pięć razy. Kobiety nie opowiadają o wydarzeniu nawet najbliższym - dodała.

uczelnie, molestowanie
PAP
Czytaj także
Polecane galerie