GMO ma swoje wady i zalety

GMO ma swoje wady i zalety

Fot. AlexRaths/iStockphoto

Organizmy modyfikowane genetycznie (GMO) to nie tylko modyfikowana kukurydza. GMO i ich zastosowań jest wiele i trudno ogólnie odpowiedzieć na pytanie, czy są one dobre, czy złe - twierdzi Jan Brzeski, zajmujący się tematyką GMO w Centrum Nauki Kopernik.

- Pod nazwą GMO nie kryją się tylko rośliny, jak dopuszczone do uprawy w Unii Europejskiej kukurydza MON 810 i ziemniak Amflora, których zakazu upraw w Polsce domagają się ekolodzy. To dowolne organizmy, w których dokonano modyfikacji genetycznej, np. bakterie czy grzyby - wyjaśnił naukowiec.

- Za tym, by stworzyć GMO, stoi technologia - inżynieria genetyczna, która ma mnóstwo najróżniejszych zastosowań. Na przykład produkujemy w bakteriach ludzką insulinę - sklonowaliśmy gen człowieka produkujący insulinę, włożyliśmy go do bakterii metodami inżynierii genetycznej i w taki sposób teraz możemy produkować lek - tłumaczy Brzeski.

W jego ocenie, ponieważ GMO to bardzo szerokie pojęcie, trudno jednoznacznie stworzyć sobie jedną opinię - czy jest ono czymś dobrym, czy złym. - Trudno uznać insulinę produkowaną przez bakterie za coś złego, chyba że przyjmuje się taką postawę, iż skoro manipulujemy w genach, to jest to moralnie niedobre - z takimi argumentami można się spotkać - dodał.

Jeśli jednak takie opinie odsuniemy i przyjmiemy bardziej przyziemne, to każdy przypadek GMO trzeba oceniać oddzielnie. - Tak też podchodzi do tego prawo - nie wydaje się zezwolenia na badania czy wprowadzenie do środowiska wszystkich GMO globalnie, tylko na konkretną odmianę - podkreślił.

Brzeski wyjaśnił, że jedną z części inżynierii genetycznej jest tzw. zamknięte użycie - w laboratorium - dodawanie genów do różnych organizmów lub ich usuwanie podczas eksperymentów naukowych. Oprócz skrajnych opinii w zasadzie nie słyszy się o protestach wobec takich badań. - We współczesnej biologii to absolutnie podstawowe narzędzie badawcze. Trudno sobie bez niego wyobrazić postęp w nauce. Tylko poprzez "zepsucie" jakiegoś genu można poznać jego funkcję, ale to "zepsucie" to już modyfikacja genetyczna - tłumaczy naukowiec.

Zgodę na eksperymenty i badania naukowe wydaje ministerstwo środowiska. - Wcześniej taki wniosek ocenia komisja. Trzeba w nim uzasadnić potrzebę badań i udowodnić, że zabezpieczy się tworzone organizmy przed ucieczką z laboratorium - zaznaczył. - Nasze Centrum też stara się o takie zezwolenie na eksperymenty prowadzone m.in. przez zwiedzających - dodał.

Drugą częścią inżynierii genetycznej jest zastosowanie wyników uzyskanych w laboratorium - w środowisku; wysianie roślin, wypuszczenie zmutowanych owadów czy drobnoustrojów, ale tylko niewielka część prowadzonych w zamknięciu badań ma taki cel.

Nie należy też mylić GMO i techniki inżynierii genetycznej z krzyżowaniem roślin. - Było ono znane od dawna, ale nie jest tak precyzyjne - powiedział Brzeski.

Zauważył, że tworzenie krzyżówek, selekcja uzyskanych roślin, tworzenie kolejnych - to czasochłonne zajęcie. - Metody inżynierii genetycznej pozwalają robić to na większą skalę i szybciej. Z góry planujemy pożądane cechy. Przy klasycznych metodach musimy czasami analizować dziesiątki tysięcy "mutantów". Wybieramy tego, o którego nam chodzi, którego cecha nam odpowiada i którą dalej będziemy hodować - wyjaśnił.

Przypomniał, że jest wiele zastosowań GMO. - Wiele leków białkowych produkowanych jest w roślinach - przeciwciała czy szczepionki. Opracowywana jest np. technologia wykorzystywania roślin GMO do detoksykacji poligonów - rośliny neutralizują grunt, a potem są usuwane. Genetycznie modyfikuje się glony, z których potem wytwarza się biopaliwa. We Francji pracuje się nad topolami modyfikowanymi genetycznie, które mają być stosowane do produkcji bioetanolu i już podwyższają dwukrotnie ilość uzyskiwanego biopaliwa - mówił.

Inne zastosowania, to np. dopuszczone do stosowania w USA modyfikowane eukaliptusy - drzewa bardzo szybko rosnące, wykorzystywane do produkcji papieru, które są mrozoodporne. - Dzięki modyfikacji będzie można przesunąć uprawy eukaliptusów bardziej na północ. Pracuje się też nad choinkami, których igły nie będą opadały po wycięciu - mówił.

Bada się też mutowane owady, by nie dopuścić do ich rozmnażania, np. stworzono transgeniczne komary, których potomstwo umiera. - Samce wypuszcza się w rejonach, gdzie jest denga - gorączka krwotoczna, którą komary przenoszą. Znacznie ograniczona zostaje przez to populacja owadów i możliwość rozprzestrzeniania się choroby - wyjaśnił Brzeski.

W warszawskim Centrum Nauki Kopernik do czerwca prowadzony jest cykl imprez poświęconych biotechnologii pod nazwą Projekt GENesis. W ramach projektu prowadzone są z udziałem naukowców m.in. warsztaty dla nauczycieli biologii, zajęcia dla zwiedzających CNK, debaty o lekach, genetyce, klonowaniu i biotechnologii.

genetyka, gmo, modyfikacje
PAP
Czytaj także
Polecane galerie