Debata na rocznicę obrad Okrągłego Stołu

Debata na rocznicę obrad Okrągłego Stołu

Fot. Wojtek Laski/East News
Polska pokojowa rewolucja: 25 lat po rozmowach Okrągłego Stołu - to tytuł rozpoczętej w piątek na Uniwersytecie Oksfordzkim międzynarodowej konferencji naukowej. Uczeni debatują o doświadczeniu polskiej transformacji i kto może z tych doświadczeń skorzystać.

Konferencję zorganizowano w ramach nowo utworzonego na Oksfordzie Programu Studiów o Współczesnej Polsce. Wśród inicjatorów programu są znani brytyjscy historycy Norman Davies i Timothy Garton Ash.

Davies w komentarzu dla PAP podkreślił: +Polska droga pokojowa+ miała ogromny wpływ w skali międzynarodowej, w latach 1989, 1990, 1991, kiedy kolejne kraje obaliły system komunistyczny i kuratelę Moskwy. Nie bez znaczenia jest fakt, że pasowała ona do polityki samego Gorbaczowa, który ogłosił zasadę głasnosti, ale bez pojęcia o konsekwencjach.

Najważniejsze czynniki, które wpłynęły na to, że w Polsce w latach 80. rewolucja mogła zostać przeprowadzona pokojowo, bez rozlewu krwi, to - według prof. Daviesa - po pierwsze przyjęcie przez kierownictwo Solidarności od początku zasady walki bez przemocy - gandyzm, etos Tischnera, Wałęsa jako Noblista Pokoju; po drugie, ogromne znaczenie miała rola i obecność papieża Jana Pawła II jako autorytetu moralnego ponad podziałami.

Jak dodał historyk, kluczowe było ponadto przekonanie samych środowisk partyjnych, że system komunistyczny popada w bankructwo. Grupa generała Jaruzelskiego nie mogła wprowadzić stanu wojennego po raz drugi, więc dla nich dialog i Okrągły Stół stał się jedynym wyjściem. Dwie strony spotkały się w pół drogi - przypomniał. Zwrócił uwagę, że żaden z tych elementów nie istnieje dzisiaj na Ukrainie.

Odnosząc się do sytuacji na Ukrainie (jeszcze przed podpisaniem porozumienia), brytyjski historyk wskazał trzy możliwe, jego zdaniem, scenariusze wydarzeń. Silne represje po krwawych walkach, pęknięcie reżimu Janukowycza oraz niekończący się pat - wymieniał. W tej chwili długi pat wydaje się najbardziej prawdopodobny. Nie spodziewam się, by Rosja wmieszała się w niego fizycznie. Rosja stoi m.in. handlem ropą, a więc stabilne stosunki z UE nie są dla niej bez znaczenia. Obecne rozruchy są Putinowi nie na rękę - uważa prof. Davies.

Historyk zaznaczył, że determinacja protestujących na Ukrainie jest niesamowita, pochodzi z głębokiej frustracji, desperacji po latach niemocy.

Podczas dwudniowej konferencji dyskusja dotyczyć będzie tego, co złożyło się na unikalne doświadczenie Polski i sukces pokojowego przeprowadzenia przemian oraz jak można spojrzeć na to wydarzenie w kontekście międzynarodowym, (...) wyciągając z niego wnioski dla kolejnych narodów i krajów.

Szczególnie dużo uwagi uczeni poświęcić mają jednemu z elementów dziedzictwa polskiej transformacji - dialogowi, dzięki któremu możliwe było przeprowadzenie bezkrwawej rewolucji.

Program Studiów o Współczesnej Polsce na Uniwersytecie Oksfordzkim to pierwsze w historii, realizowane za granicą studia tej skali, poświęcone Polsce współczesnej i przemianom po 1989 r. Program, jak wyjaśniono, stanowić ma odpowiedź na wyzwanie budowy silnej pozycji naszego kraju w relacjach międzynarodowych, ma stać się kuźnią przyjaciół współczesnej Polski - miejscem, gdzie studiujący na tej najbardziej prestiżowej europejskiej uczelni przyszli liderzy i decydenci z całego świata będą mogli poznać Polskę jako lidera regionu i dynamiczną gospodarkę. Studia działać będą w ramach wchodzącego w skład Uniwersytetu Oksfordzkiego St Antony's College.

Jak poinformowali organizatorzy konferencji Polska pokojowa rewolucja: 25 lat po rozmowach Okrągłego Stołu, jej uczestnicy przedstawią nie tylko dylematy opozycji demokratycznej i obozu władzy komunistycznej w latach 80., ale także konsekwencje zaangażowania się dawnych dysydentów w procesy transformacyjne oraz znaczenie działalności politycznej jednego z ojców polskiej demokracji Jacka Kuronia.

W ramach analizy mechanizmów rządzących podobnymi sytuacjami, na konferencji porównywane będą trzy inne przypadki negocjacji pomiędzy reżimami autorytarnymi i siłami demokratycznymi: w Republice Południowej Afryki, na Węgrzech i w Hiszpanii.

Naukowcy dyskutują m.in. o tym, jakie były różnice i podobieństwa między upadkiem apartheidu, węgierską demokratyzacją i abdykacją sił frankistowskich a polską rewolucją.

Czytaj więcej w Money.pl

oksford, okragły stół
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
StM1052
31.31.78.* 2014-02-21 21:53
25 lat temu, 6 lutego 1989 roku, rozpoczęło się w Warszawie widowisko telewizyjne pod tytułem „Obrady Okrągłego Stołu”. Widowisko było przeznaczone dla tzw. szerokich mas - żeby na własne oczy zobaczyły, jak Umiłowani Przywódcy, starannie wyselekcjonowani przez generała Czesława Kiszczaka gwoli skompletowania z nich tzw. „strony społecznej”, strasznie osaczają komucha, jak osaczony, przyparty do ściany komuch się wije, słowem - żeby tzw. szerokim masom dostarczyć odrobiny satysfakcji i wrażenia politycznego wyzwolenia. Nawiasem mówiąc, komuch rzeczywiście się wił, ale raczej ze śmiechu, bo doskonale wiedział, że w miejscach mniej eksponowanych i w gronie jeszcze bardziej zaufanym, kładzione są właśnie ustrojowe fundamenty III Rzeczypospolitej.

To widowisko telewizyjne było poprzedzone drobiazgowymi przygotowaniami, obejmującymi dwa nurty, które nazwałbym „systemowymi”. Oto po spotkaniu prezydenta Reagana z sowieckim gensekiem Gorbaczowem w Rejkjaviku na Islandii, gdzie obydwaj przywódcy rozmawiali o porządku politycznym w Europie, który miałby zastąpić podlegający postępującej i coraz szybszej erozji porządek jałtański, stało się jasne, że istotnym elementem tego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej. A nie ulegało dla nikogo wątpliwości, że kiedy Sowieciarze się z Europy środkowej wycofają, to ustrój, jakiego świat nie widział nie przetrwa ani dnia dłużej choćby dlatego, że nikt już nie będzie dawał na to pieniędzy. Zatem środowisko władzy komunistycznej w Polsce, tzw. „nomenklatura”, rozpoczęło przygotowania do zajęcia uprzywilejowanej pozycji społecznej w nowych warunkach ustrojowych, w których nie będzie się już liczyła znajomość Marksa i Engelsa na wyrywki, tylko stan posiadania.

(...)

Drugim nurtem systemowych przygotowań do transformacji ustrojowej była selekcja kadrowa w strukturach „podziemnych”. Wtedy prawie nic o tym nie było wiadomo, podczas gdy dzisiaj - trochę więcej, między innymi dzięki zachowanym w IPN notatkom z rozmów Jacka Kuronia z pułkownikiem SB Janem Lesiakiem. Pułkownik Lesiak otrzymał był od Jacka Kuronia ofertę polityczną - oczywiście nie dla niego, bo on był tylko rodzajem postillon d’amour między Jackiem Kuroniem, a wojskową razwiedką, która w drugiej połowie lat 80-tych była - jeśli oczywiście nie liczyć Sowieciarzy - absolutnym hegemonem na polskiej politycznej scenie. Oferta była następująca: jeśli władza, tzn. razwiedka, dyskretnie pomoże nam w wyeliminowaniu ekstremy z podziemnych struktur, to my udzielimy władzy gwarancji zachowania pozycji społecznej w nowych warunkach ustrojowych i zachowania tego, co sobie teraz kradnie - żeby tam nie wiem co. W 1986 roku była to już oferta poważna, a najlepszym tego dowodem jest to, iż została przyjęta za podstawę umowy „okrągłego stołu”. W tej sytuacji wypada nam rozebrać z uwagą kwestie terminologiczne; kto to byli ci „my”, w których imieniu przemawiał Jacek Kuroń, co to była ta „ekstrema”, którą trzeba było wymiksować, no i dlaczego trzeba było to zrobić.

Otóż nie jest tajemnicą, że Jacek Kuroń był wybitnym przedstawicielem „lewicy laickiej” to znaczy - środowiska dawnych stalinowców, którzy na różnych „etapach” i z różnych w związku z tym powodów pokłócili się z partią, a nawet zbuntowali się przeciwko niej, tworząc jeden z dwóch nurtów „opozycji demokratycznej” w Polsce. Bo drugim nurtem była właśnie „ekstrema” to znaczy - środowiska wrogie partii, ale nawiązujące do tradycji II Rzeczypospolitej, do tradycji Armii Krajowej, a nawet - Narodowych Sił Zbrojnych. Między „lewicą laicką” i „ekstremą” panowało napięcie i nieufność, bo „ekstrema” doskonale pamiętała, jak „lewica laicka” w latach 40-tych i 50-tych ją mordowała i prześladowała na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego „lewicy laickiej” zależało na wymiksowaniu „ekstremy” - ale nie był to powód jedyny.