
Autor: rozmawiała Joanna Pachla
O co chodzi w miłości, czego szukają w nas inni i czego my w nich szukamy - opowiada prof. dr hab. Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Money.pl: Nauka nie kpi trochę z miłości? Jest coś takiego jak chemia?
Prof. dr hab. Bogusław Pawłowski: Oczywiście! Cała neurobiologia, związana z pracą mózgu - czy to człowieka, czy innych zwierząt - jest związana z tym, co tam się dzieje pod względem chemicznym. Poza neuronami są tam synapsy, w których działają neurotransmitery i które biorą bardzo ważny udział w tym, co nazywamy zakochaniem. Do tego dochodzą neurohormony i hormony. To wszystko wywołuje rausz, podobny do tego po wzięciu amfetaminy. To jest chemia, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Kiedy ta chemia się włącza? Od pierwszego wejrzenia?
Tego już nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Tak samo jak tego, kiedy się zakochamy.
Czy można więc coś zrobić, żeby chemia się pojawiła? Chyba wygląd ma największe znaczenie?
Czytaj więcej
10 najbardziej absurdalnych odkryć naukowych Śmiać się czy płakać? Zobacz, nad czym pracują poważni naukowcy.
To zależy, czego od siebie nawzajem oczekujemy. Fizyczne piękno to przede wszystkim symetria ciała, symetria twarzy i mocno zaakcentowane cechy charakterystyczne dla danej płci. Można tak mówić o pewnym uniwersalnym wzorcu atrakcyjności.
Nie jest jednak tak, że im bardziej drugi człowiek bliski wzorcowi, tym szybciej go pokochamy. Cały mechanizm jest w dużym stopniu niezależny od naszej świadomości. Wiemy, że szalejemy na czyimś punkcie, ale nauka nie jest w stanie tego z góry wykalkulować czy rozłożyć na czynniki pierwsze, jak pod mikroskopem.
A zakochujemy się tak samo? Niezależnie od płci?
Podobnie, choć sam proces zakochania u kobiet jest jednak powolniejszy. One mogą postrzegać mężczyznę za atrakcyjnego i na tym spostrzeżeniu poprzestać. Bo korzystny wygląd może być ważny przy zawieraniu znajomości i w krótkotrwałym związku, a nie w codziennym życiu, z którym muszą borykać się partnerzy w związkach trwałych. Kobiety mogą widzieć mężczyznę jako ciacho, ale to związane z potencjalną uciechą seksualną, co niekoniecznie musi przekładać się na chęć bycia z taką osobą w związku długoterminowym.
Nie bez powodu ewolucja ukształtowała u kobiet inne tempo, inny sposób zakochiwania się. One muszą być przede wszystkim bardziej ostrożne, mają znacznie więcej do stracenia, jeżeli zwiążą się z nieodpowiednim partnerem. Przecież koszty opieki rodzicielskiej są u nich ogromne. To dlatego nie zakochują się tak szybko, jak mężczyźni. One do zakochania muszą mieć jeszcze powody, nie tylko ten zachwyt, chwilowe uniesienie.
Ale chyba nie powie Pan, że fizyczność nie ma dla nas znaczenia?
Oczywiście, że jest ważna, ale nie najważniejsza. Cechy fizyczne sprawdzają się bowiem przede wszystkim w świecie tak zwanych jednorazówek, czyli szybkich relacji damsko-męskich. Wtedy cała reszta faktycznie jest mniej istotna. Bo i dlaczego miałoby być inaczej, jeśli gra toczy się o dwie godziny czy o jedną noc?
W przypadku dłuższych związków cechy fizyczne są istotne, ale już nie aż tak. Dla kobiet bardziej liczy się to, czy mężczyzna jest w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo. Obecnie o tych możliwościach obrony, ale głównie bezpieczeństwa ekonomicznego (czyli zapewnienia rodzinie pokarmu, ciepła, dobrych warunków życia) lepiej świadczyć może pozycja społeczna czy status społeczno-ekonomiczny mężczyzny, a nie jego cechy fizyczne.
Czytaj więcej
Tak cię ogłupiają. Nawet o tym nie wiesz Na początku był eksperyment. Później okazało się, że został sfałszowany. Ale sam pomysł przetrwał. Poza tym tu trochę się różnimy. Na wygląd patrzą raczej mężczyźni. Kobiety zwracają na niego uwagę dopiero wtedy, kiedy wielu mężczyzn odpowiada im z tych samych względów - wybierają najładniejszego. A to dlatego, że atrakcyjność fizyczna u mężczyzn jest raczej cechą luksusową. To by się sprawdziło na przykład w sytuacji, gdyby dookoła byli sami sławni, bogaci i inteligentni mężczyźni.Wtedy to byłoby dodatkowe kryterium, które pozwoliłoby ich różnicować.
Więc historie o mierzeniu atrakcyjności centymetrami możemy między bajki włożyć?
Historie historiami, ale ta cecha jest akurat bardzo mało istotna. Trudno, żeby była ważąca przy próbie nawiązania kontaktu czy wejścia w związek. Oczywiście, że kobiety żartują o tych centymetrach, ale na realne życie wcale się to nie przekłada. Okazuje się, że o wiele większe znaczenie dla kobiet mają choćby męskie pośladki, ich kształt, wielkość czy sposób poruszania się mężczyzny niż to, o czym słyszymy w dowcipach.
A słynne 90/60/90? Ciągle aktualne?
Tak. Bo definiuje kształt kobiecy, taką klepsydrę, która jest bardzo istotna. A to dlatego, że taki kształt kobieta uzyskuje dopiero w momencie dojrzewania, a więc wskazuje na to, że jest już płodna. Przy względnie dużych piersiach i dużym wcięciu w talii ma to uzasadnienie biologiczne. I to nie jest nasz wymysł. W Holandii w latach 90. zostały przeprowadzone badania na kobietach, które uczestniczyły w programie zapłodnień in vitro. Pokazały one mianowicie, że kobiety o większym wcięciu w talii miały większe szanse na reprodukcyjny sukces w tym programie. Coś w tym musi więc być.
Na drugiej stronie przeczytasz, jak podrywamy i na co mężczyźni chcą mieć w związku monopol
Re: Walentynki pod mikroskopem. Ekspert obala mity
dobrze, że istnieje w google spam report, może wkrótce zostaniecie odpowiednio za to wynagrodzeni
pozdrawiam
Re: Walentynki pod mikroskopem. Ekspert obala mity
To właśnie C8-H11-N (PEA) jest związkiem chemicznym z rodziny alkaloidów (ta sama grupa co endorfiny) wydzielana przez przysadkę mózgową powoduje stan zakochania ! Mózg komputer kwantowy porównuje obraz każdej napotkanej nowej osoby płci przeciwnej (przeważnie) i porównuje ze swoim idealnym wzorcem i jeśli mu pasuje to wydziela C8-H11-N i wtedy głupiejemy ;)))
Re: Walentynki pod mikroskopem. Ekspert obala mity
Re: Walentynki pod mikroskopem. Ekspert obala mity
Re: Walentynki pod mikroskopem. Ekspert obala mity
Mózg jest kwantowym komputerem.